No właśnie, ehhh... Tylko tyle można powiedzieć w związku z panującą aurą i sytuacją remontową, no bo ileż to można czekać na schody? Okazuje się, że baaardzo dłuuugo i nie wiadomo jak długo jeszcze. A za oknem też wcale nie wesoło, od kilku dni na niebie widać tylko ciemne chmury i słońca niewiele. Ale mam ja swoje sposoby, żeby choć trochę polepszyć sobie humor.
Jak wiadomo powiększająca się przestrzeń w lodówce nie wybiera sobie właściwej chwili i moja właśnie powiększyła się do rozmiarów maksymalnych w momencie najmniej sprzyjającym zakupom - deszcz, wiatr i zimno. A jako że nie przepadam za foliówkami, w zakupach od pewnego czasu towarzyszą mi własnoręcznie wykonane eko torby zakupowe. Pomysł na nie
snuł mi się w głowie już bardzo długo ale jakoś brakowało weny twórczej do ich zrobienia. W końcu dzień taki nadszedł ale przed ich pokazaniem
musiałam najpierw przeprowadzić próbę wytrzymałości - sprawdzian z
dźwigania ciężarów przeszły zaraz po wykonaniu ale trzeba było jeszcze
wystawić je na działanie środków piorących. I już teraz wiem, że przez
oba testy przebrnęły bez zarzutów.
Torby zrobiłam w sumie 4 ale jedną sprezentowałam mamie a jedna czeka jeszcze na malunek. Bardzo przyjemnie robi się z nimi sprawunki. Ach, no i oznakowałam je moimi "firmowymi" metkami.
Istnieje jeszcze jeden sposób na poprawę samopoczucia, oto i on:
Jak sobie tak człowiek popatrzy to od razu cieplej się robi. Bo śnieg to ja lubię, owszem, ale już błota pośniegowego i ogólnie panującej chlapy to nie trawię. Więc albo znów spadnie śnieg albo jakoś inaczej trzeba będzie się pocieszać. Choć kto wie, może wtedy byłoby u mnie bardziej twórczo?






Halo halo, Martuś, czy nie dałoby rady zrobić jeszcze 2 takie torby: jedna z Włóczykijem a druga taka jak Twoja z Małą Mi dla dwóch wpatrzonych w nie Barliniaków?
OdpowiedzUsuńtruffi
Ojej, nie przypuszczałam, że ktoś zamówi z Włóczykijem ;) w ogóle, że ktoś będzie chciał takie torby :) ale nie ma sprawy, zrobi się :)
Usuń